Indie to nie (k)raj dla wszystkich. Dziś o wadach subkontynentu.

0
2250

Podglądamy ryzykantów, którym się udaje. Tak – to pierwszy wpis na blogu „No problem in India”. Jako kilkuletnia emigrantka-ryzykantka, która jednego dnia spakowała plecak i wyleciała w nieznane, chcę przybliżyć Indie od podszewki i pokazać, że mimo wielu nieporozumień, czasem śmiesznych, a czasem trudnych sytuacji wynikających z naszego europejskiego wychowania i dorastania w innych warunkach kulturowych, ekonomicznych i politycznych, codzienne życie tutaj, po drugiej stronie globu, może być przyjemne, a nawet całkiem polskie! Niech wady Indii zasłyszane w internetach nie dadzą nikomu wejść na głowę.

Kolory Indii

Indie to kraj bardzo zróżnicowany, nie można go łatwo w żaden sposób zaszufladkować. Fakt, jednych ten kraj szokuje, inni się w nim zakochują, a jeszcze inni są po prostu zniesmaczeni. Wizyta w Indiach to codzienna i nieustanna nauka i konfrontacja rzeczywistości z naszym systemem wartości, przekonań, poglądów. Dlaczego więc tyle osób potrzebuje takiej lekcji? Co jest w Indiach tak magnetycznego, że wielu ludzi ciągnie do Indii, aby przekonać się na własnej skórze, jak tam faktycznie jest. Zanim spakujesz walizkę, zanim zarzucisz plecak na plecy – odrób pracę domową: szukaj informacji, czytaj, pytaj i zastanów się dlaczego faktycznie chcesz spędzić kawałek swojego życia na drugim krańcu świata. Może jest tu więcej zalet do odkrycia niż nam się wydaje?

Odczucia i odbiór Indii jest w dużej mierze uwarunkowany naszym nastawieniem i bagażem podróżniczych doświadczeń z jakimi do niego lecimy. To nasze oczekiwania i nasza postawa pozwolą nam w pełni cieszyć się bogactwem podróży lub też wrócimy z niej niezadowoleni. Nie będzie frazesem, gdy powiem, że to takie miejsce, gdzie w jednej chwili kochasz to, co jest dookoła i w następnej nienawidzisz tego samego. Niezależnie od tego czy jedziemy do Indii z ograniczonym budżetem czy portfelem wypchanym rupiami spodziewam się, że prędzej czy później wyjdziemy z pokoju czterogwiazdkowego hotelu, tańszego hostelu turystycznego czy innego miejsca zakwaterowania – na indyjską ulicę i będziemy musieli zmierzyć się z egzotycznym klimatem, setkami ludzi na ulicach, kurzem i brudem. Odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś gotów na mozaikę kontrastów i szok kultrowy.

no problem in india

Poniżej 6 stwierdzeń, które podpowiedzą czy ten kraj faktycznie powinien znależć się na Twojej travel liście.

Blichtr, splendor i inne bajery

Jeśli nie lubisz fleszy aparatów fotograficznych, bycia w centrum zainteresowania, ciągłego gapiostwa, śledzenia każdego ruchu – czy to nieprzerwanego wpatrywania się czy też ukradkowego zerkania na ulicy, w autobusie, pociągu czy na ulicy podczas spaceru – przemyśl swoją decyzję o dłuższym pobycie w Indiach. O ile jest to niecodzienne doświadczenie na początku i może nieco łechtać naszą próżność, dać nam szansę poczucia się kimś wyjątkowym, tak zapewniam – na dłuższą metę jest męczące. Foreigner! Foreigner! Będzie towarzyszyło Ci wszędzie, a ciekawe wszystkiego oczy będą podążać za Tobą na każdym kroku.

Miej Pan cierpliwość

Biała skóra jest jak magnes – o każdej porze dnia możesz zostać „zaskoczony” po raz kolejny standardowym pytaniem w typowo indyjskim angielskim akcencie  „Skąd jesteś?”, „Jak masz na imię”, „Co lubisz w Indiach”. Podobnie cierpliwość trzeba będzie ćwiczyć w pracy, na spacerze, w autobusie, w niekontrolowanych kolejkach w sklepie, a także urzędach… więc jeśli wolisz załatwiać sprawy szczególnie administracyjne szybko i od ręki – Indie z pewnością nie są dla Ciebie.

W gronie przyjaciół

Obcokrajowiec to tutaj niezmiennie synonim bogactwa. Może się okazać, że wokół Ciebie kręci się wielu serdecznych Hindusów, którzy czekają na Twoją hojność zostawienia napiwków, postawienia obiadu, biletu do kina czy pożyczenia pieniędzy… na wieczne nieoddanie. Zdrowy rozsądek i czysta intuicja powinny być zawsze włączone. Nie twierdzę, że wszyscy tacy są, ale lepiej mieć się na baczności, mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

Organizacja i porządek… po indyjsku

Przeraża Cię chaos, hałas i niekończący się rozgardiasz. Wszystkiego tutaj pod dostatkiem, więc jeśli nie po drodze Ci elastyczność i czasem płynięcie z prądem – omiń Indie szerokim łukiem. Nie do końca jestem w stanie powiedzieć skąd w Hindusach taka lekkość ducha, nie da sie ukryć, że nawet zwykła przejażdżka samochodem to ostra jazda bez trzymanki. Nikt tu nie podąża za logiką, przepisy ruchu drogowego to abstrakcja i wystarczy tu go with the flow.

Bród, smród i obora

Nie da się ukryć, że śmieci, że smród, że brud, że upał i spocone ciała spotyka się tu codziennie. Sikający na poboczu drogi panowie, załatwiający potrzeby fizjologiczne na środku podwórka, żebrzące dzieci, chodzący na bosaka Hindusi wyrastają jak grzyby po deszczu i słowo daję – mogą niejedną osobę postawić w stan osłupienia. Zadaj sobie pytanie czy jesteś gotowy na takie doświadczenia.

Zemsta faraonów

Nie da się ukryć – dieta w Indiach jest inna, ciekawa, ale też wymagająca. Znajdą się miejsca, w których kupimy posiłek ala polski schaboszczak, ale trzeba wiedzieć gdzie szukać i przygotować się na chudszy potrfel. Mnóstwo tu lokalnych knajp, w których kuchnia indyjska – lub chińsko-indyjska wiodą prym, a tym samym ich sposób przyrządzenia może niekoniecznie korzystnie wpłynąć na nasz układ trawienny – szczególnie podczas pierwszych dni pobytu w Indiach.


Jeśli celem podróży do Indii jest ciekawość egzotyki – warto się tu wybrać. Ale uwaga! Indie naprawdę nie są dla każdego! Nie ma w tym ani krzty złośliwości. Nie jest ważne jak długo i jak rzetelnie przygotujesz się do nich przed wyjazdem, dopiero pierwsze dni na tym subkontynencie zweryfikują jak Ty osobiście reagujesz na to, co jest dookoła. Bo słyszeć to jedno, a doświadczyć – drugie. Rzeczywistość tutaj jest inna. Jest taka, jaka była i jaka będzie, nie warto silić się, by była inna.

zdjęcia źródło: Pixabay